Pytania, prośby, sprawy różne:) - piszemy na:
serwetkamalowane@o2.pl








free counters

rękodzieło, Handzia i koty, choć ta kolejność, zdaniem kotów, powinna być w sposób oczywisty odwrotna :
Kategorie: Wszystkie | Coaching | Decoupage | Jego Wysokość Kot | Klamociarnia | Klara i Zenek | Szmaty | Szydełkowa euforia | Życie w Jego buńczucznych przejawach
RSS
poniedziałek, 23 marca 2015
W kwestii przerwy

 

Drodzy moi, z Tobą, Gryszardzie na czele, którzy zapytujecie, co u mnie słychać. Otóż, całą energię i wolny czas poświęciłam ostatnio na swoją drugą, po rękodziele, pasję i drugi zawód właściwie - na coaching. Pamiętacie, jak prawie rok temu cieszyłam się, że ukończyłam odpowiednią szkołę, że zdałam egzaminy i że zamierzam się tym w swoim życiu zajmować? No to się zajęłam. Z entuzjazmem i radością. Pochwalę się Wam, w sumie znamy się nie od wczoraj :) - prowadzę blog "Coaching Lights" i fanpage'a Coaching Lights na facebooku. Będzie mi bardzo miło, jeśli tam zajrzycie i rozgościcie się.

A tu, na Serwetce, już niebawem pokażę wiosenno -świąteczną "kolekcję" wytworków, które Handzia uprzejmie nazwała Niegramotami. Córka mi się wymądrza chyba :)

I jeszcze jedno, najważniejsze - dziękuję Wam, Kochani, za troskę i zainteresowanie... Dodaliście mi skrzydeł. Nie po raz pierwszy...

 

 

wtorek, 06 stycznia 2015
Nie pisało się, bo...

 

Nie pisało się, bo się było... na nartach.

Nauczyło się jeździć!

Bez strat w kośćcu i godności osobistej!

 

 

 

 

Lubię polskie góry. Taki patriotyzm. Przez chwilę w zwojach zakręciła się nam co prawda myśl, żeby w związku z jesienną aurą wyjechać w Alpy, ale w końcu pojechaliśmy tam, gdzie zaplanowaliśmy, czyli w Beskid Żywiecki. Pogoda się sprężyła - już drugiego dnia świąt temperatura spadła, zaczął sypać śnieg, na stokach pojawiły się naśnieżarki, które pracowały bez ustanku i wszystko wokół się zabieliło. I było pięknie. Reset absolutny. Organizm ustawił się w trybie: przyjemność z jazdy, zmęczenie i regeneracja. I nic ponadto. Żadnego myślenia. Buty narciarskie - finezyjne jak to one, narty -czemu cholery takie długie? i pochyłość terenu, która z wyciągu wygląda na przyjazną, a gdy się stanie na szczycie stoku staje się drogą katastrofy -  wymuszają skupienie na tu i teraz. Taki mindfulness. :)

Dajcie mi jeszcze chwilę, otrzepię śnieg, popodziwiam swoje sińce na... powiedzmy, że na biodrach, dopiję ostatniego grzańca i wrócę do rzeczywistości. I wtedy napiszę o szydełkowych snowflakesach, moherach i ... kotach.Choć może niekoniecznie w tej kolejności. :)

:)

 

wtorek, 16 grudnia 2014
Banał? I całe szczęście

 

Dziś ci, co wrażliwsi na banał, niech nie czytają. Bo będzie banalnie, przedświątecznie, ciepło.

 

To była dla mnie nietypowa sobota. Jedyna taka w tegorocznym grudniu. Niczego nie musiałam załatwiać, organizować, dopinać, kupować. Nie jechałam do miasta.

Miałam czas.

Cieszyłyśmy się na tę sobotę obie z Handzią. I obie umościły się w puchu beztroski, wygrzałyśmy się w domowym cieple. Zapachniało cynamonem, imbirem, goździkami – piekłyśmy pierniki. Wyszły wspaniałe. Sporą część zjadłyśmy zaraz po wyjęciu z piekarnika. Na święta raczej nie będzie. I dobrze, bo były teraz. Bo najwyżej upiecze się następne. Albo i nie.



 

 W garnku pyrkał domowy rosół.

Pojeździłyśmy na szmacie. Kurtuazyjnie. :) Nie da się zresztą inaczej z kotami polującymi na mopa.

Poczytałyśmy (jedna - "Nilsa Paluszka", druga Irvinga D. Yaloma), pośpiewałyśmy, pogadałyśmy.

Po południu, żeby nie było, że szewc bez butów chodzi – Handzia zdekupażowała świece.

  

 

Chciałabym, żeby mojemu dziecku przygotowania do świąt kojarzyły się z tak spędzanym czasem - domowo, ciepło, nastrojowo. By Handzia miała w pamięci atmosferę wspólnego bycia, wspólnego robienia choćby nawet drobnych z pozoru, jak te małe miodowe pierniczki, rzeczy.

Czułość, tkliwość, zainteresowanie, słuchanie, radość...

Że to banał?

I całe szczęście!



 

czwartek, 28 sierpnia 2014
Trzy piękne miejsca w Polsce

 

W te wakacje odwiedziłam w Polsce trzy piękne miejsca. Takie w sam raz na kilkudniowy wypad, przedłużony weekend, krótki urlop. O Kazimierzu nad Wisłą już pisałam, o Sopocie oplatałam już nie raz, to swego rodzaju tradycja, że jestem tam co roku w sierpniu i co roku nieodmiennie zachwycam się Trójmiastem, a trzecie miejsce to Jura Krakowsko - Częstochowska.

Kojące duszę widoki, fajne szlaki spacerowe/rowerowe, ruiny zamków - lepiej lub gorzej utrzymane ( największy nerw w Ojcowie, bo tu już ruina ruiny :), jaskinie z nietoperzami i jadowitymi pająkami meta menardi, cudny Kraków pod nosem. Słaby zasięg telefonów komórkowych, o sieci nie wspomnę. Można zaliczyć przyjemny odwyk od cywilizacji :)

Fot parę:

 


 

 

 

 

 


 

Kraków widziany spod ziemi - absolutnie fantastyczne Muzeum Historyczne pod Rynkiem, polecam gorąco. Spędziliśmy tam całe popołudnie, świetne miejsce i dla dzieciaków, i dla dorosłych.

 

 

 

- "Na syrenkę, mamo, usiądź na syrenkę!" - Handzia ustawiała mnie do zdjęcia dzwonkowego w swojej komórce:

 

 

 

Do syrenki to mi blisko jak koziemu ogonowi do waltorni, ale co tam, nie będę dziecku światopoglądu zakłócać. Widzi w matce syrenkę, to niech tak zostanie :)

Handzia zaproponowała mi zmianę koloru włosów. Na taki:

 

 

 

Myślicie, że  bliżej mi będzie do syrenki?

Rozważam... :))

 

Reasumując - Jura jest fajna!

 

 

 

poniedziałek, 23 czerwca 2014
Jak to dobrze...

 

Jak to dobrze, że są jeszcze w Polsce miejsca, gdzie czas płynie niespiesznie, gdzie słońce sączy się jak likier, gdzie artyści malują, wróble przysiadają na skwerach i gdzie płynie Wisła płynie po polskiej krainie. :) Tak jest w Kazimierzu Dolnym. Spędziłam tam pięć błogich, wypełnionych smakowaniem chwili dni. Atmosfera jak na południu Francji. Kamienna zabudowa, cieszący oko renesans. Sennie, artystycznie, stylowo.


 


 

 

 

 

 

W pięknych okolicznościach przyrody:

 

 


 

 Obowiązkowy landszaft z natury:

 

 

Jak to dobrze, że są takie miejsca...

 

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11