Pytania, prośby, sprawy różne:) - piszemy na:
serwetkamalowane@o2.pl








free counters

rękodzieło, Handzia i koty, choć ta kolejność, zdaniem kotów, powinna być w sposób oczywisty odwrotna :
piątek, 22 sierpnia 2014
Wiele, bo wielce

 

Nie żeby mnie nie było. 

Szydełkuję, więc jestem

Chyba. 

Trochę

:)


 

 

 

 

 

 

 

No, to zostawiam Wam uśmiech quasi Mona Lisy i biegnę wykorzystywać resztki wolnych dni i żyć!

Udanego weekendu, Kochani!

 

 

 

 

piątek, 04 lipca 2014
W pewną pogodną letnią noc...

 

Pogodna letnia noc. Godzina 2.30. Księżyc srebrzy się w koronach drzew. Cały dom ukołysany. Śpią świerszcze w kominie, Handzia z Pluszem Tadeuszem, Klara w kablach ( bo przecież nigdzie nie śpi się tak dobrze jak w kłębowisku kabli, na tyłach odtwarzacza DVD, w ciasnej szafce RTV. Czy muszę dodawać, że za każdym razem, gdy Klara tam włazi, mam sugestywną wizję, że z hukiem, błyskiem i swądem szlag skutecznie trafia. Klarę. Albo sprzęt. Albo jedno i drugie). Cisza. I nagle w ten błogi spokój wdziera się świdrujący odgłos alarmu. Zrywka na równe nogi, pionizacja strażacka. Złodzieje, bandyci, ale co, gdzie, jak? Poza miażdżącym ucho dźwiękiem, żadnych oznak napadu. Która czujka sygnalizuje ruch? Weranda.  Ze zjeżonym na plecach włosem schodzimy do holu... W sumie powinniśmy wziąć maczugę jakąś czy coś, ale z tego pośpiechu jakoś niczego nie wzięliśmy... Profesjonalizm w łapaniu złodziei: -1. Zatem schodzimy do holu, otwieramy drzwi na werandę....a tam przeciąga się i rozkosznie sobie ziewa... Zenek. Minę ma jakby mówił: "-Siusiu mi się chce. Jak to miło, że wszyscy wstaliście, żeby mnie wypuścić."  "- Zenku ty!  Trzecia w nocy jest,  obudziłeś wszystkich!" Ale, zaraz, jak to Zenku, jak to Zenku?! Przecież Zenek to kot zewnętrzny! Na dworze mieszka! W zacisznym miejscu pod wysokim balkonem domu. Miejscóweczkę ma prima sort, z fotelem bujanym i mięciutkim kocykiem. (Na razie Klara i Zenek nie mogą mieszkać pod jednym dachem, ale już niedługo, po ukończeniu serii szczepień i drastycznych cięciach obydwojga tak się, mam nadzieję, stanie. Mam nadzieję, albowiem Klara intensywnie histeryzuje na widok Zenka, teatralnie fuka i syczy, i wariuje jeszcze długo po tym, jak go zobaczy. Zenek natomiast traktuje Klarę jak kolejny element ożywiony krajobrazu, co w sumie każdą kobietę doprowadziłoby do furii, a co dopiero bursztynową piękność). W każdym razie, zewnętrzny bądź co bądź, Zenuś, najwyraźniej korzystając z nieuwagi któregoś z domowników, zakradł się cichaczem na werandę, zaszył się w kątku zakamarku i usnął snem kota, któremu odpoczynek się przecież jak najbardziej należy. No, ale w końcu każdemu zachce się kiedyś siku... I trzeba wstać :)

 

 

 

Udanego weekendu!

 

Tagi: kot
10:56, sasia73 , Klara i Zenek
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 23 czerwca 2014
Jak to dobrze...

 

Jak to dobrze, że są jeszcze w Polsce miejsca, gdzie czas płynie niespiesznie, gdzie słońce sączy się jak likier, gdzie artyści malują, wróble przysiadają na skwerach i gdzie płynie Wisła płynie po polskiej krainie. :) Tak jest w Kazimierzu Dolnym. Spędziłam tam pięć błogich, wypełnionych smakowaniem chwili dni. Atmosfera jak na południu Francji. Kamienna zabudowa, cieszący oko renesans. Sennie, artystycznie, stylowo.


 


 

 

 

 

 

W pięknych okolicznościach przyrody:

 

 


 

 Obowiązkowy landszaft z natury:

 

 

Jak to dobrze, że są takie miejsca...

 

 

środa, 18 czerwca 2014
Tadaaam!

 

Uwaga, będę się chwalić. Co bardziej zawistni proszeni są o nieczytanie, co się mają denerwować :)

W miniony weekend zdałam końcowy egzamin, stanęłam w superwizyjnym ogniu autorytetów i uzyskałam certyfikat. Jestem coachem!

Kim jest coach? Specjalistą od wspomagania klienta w urzeczywistnianiu jego planów, realizowaniu celów, osiągania zamierzeń. Coach przeprowadza człowieka od "chcenia" do robienia. Samo "chcę" nie wystarczy (ileż to razy mówimy "chciałbym to, chcę tamto" i nic nam z tego gadania nie wynika, wciąż tkwimy w uwierających relacjach, przyzwyczajeniach, związkach, miejscach pracy), dopiero gdy zamieni się na "robię" - pojawią się zmiany. Od nicnierobienia nic się nie zmienia :) Jeśli zatem ktoś pragnie ruszyć z miejsca, zmienić to, co męczy, zrobić coś, o czym marzy, ale coś go ciągle powstrzymuje, doświadczyć zmiany  - niech pójdzie do coacha. To fachowiec od pokazania, że można, od dania mocy, rozpędzenia, wzmocnienia, wydobycia potencjału. To ktoś, dzięki któremu będziesz wiedział, gdzie postawić drabinę, by wspiąć się tam, dokąd chcesz się wspiąć.

cdn :)

 

Ciąg dalszy na pewno nastąpi, bo to jest to, czym chcę się zajmować! Trzymane kciuki i życzenia powodzenia mile widziane. :)

 


piątek, 13 czerwca 2014
Wieczny Głód i Panna Gryz

 

Kociambry moje dwa wypełniają sobą całą przestrzeń.

Zenek czupurnie zaanektował ogrodowy fotel bujany, parapety i wszelkie chaszcze przydomowe, Klara - dom, ze szczególnym uwzględnieniem otchłani podszafkowych. Obie sztuki rosną jak na drożdżach (Klara jakby na jakichś innych drożdżach, bo jest dwa razy większa od Zenka) i wszędzie ich pełno.

Zenon Wiecznie Głodny - zjada wszystko. Wszystko mu smakuje, wszystko jest pyszne. Ciągle łazi za człowiekiem. Jakimkolwiek człowiekiem, najlepiej kręcącym się po ogrodzie i żali się głośno, jak to dawno już nie jadł, jaki brzuszek pusty. Robi oczy typu "Pogotowie dla zwierząt. Animal Planet" i  dopóki się domownicy nie kapną, że ściemnia, każdy przynosi małemu oszustowi jakieś żarełko.

 

 

 


 

Klara z kolei - po hrabiowsku fanaberyjna jedzeniowo, skubie tylko swoją wyselekcjonowaną i certyfikowaną (sic!) karmę, robiąc plebejski wyjątek dla gotowanego kalafiora i babki cytrynowej, które kradnie z talerza zwinnie jak bałucki cwaniak. Uprawia też jeszcze jeden niecny proceder. Obgryza. Siada sobie cichutko w kąciku i wcina wszystko, co sobie do tego kącika zaciągnie. Pędzelek, tylko trochę umoczony w farbie (Adam zagotowany - farba na parkiecie), okulary Adama (Adam znów zagotowany - markowe logo wyciamkane z oprawek), rogi mojego tableta (Adam oczywiście zagotowany, choć może nieco mniej niż poprzednio, bo to w końcu mój tablet, nie jego :). Tablet nie został oczywiście zawleczony do kątka. W tym przypadku góra przyszła do Mahometa. Klara niewinnie ułożyła się na stole, udając, że po pensjonarsku, jak na panienkę z dobrego domu przystało, ogląda klasykę filmu polskiego, gdy tymczasem, skorzystawszy z zapatrzenia domowników w ową klasykę, oddała się zakazanym uciechom obcowania z plastikową tabletową obudową. Pospolitych rzeczy pogryzionych, typu Handzine kredki, trampki, wieczka od rozmaitych opakowań nie zliczę. No i są jeszcze ukochane kulki z papieru - to druga namiętność Klary. Wszystko rozpoczyna się w momencie przyjazdu człowieka z pracy do domu. Wtedy to człowiek otwiera skrzynkę na listy i wyjmuje wielbiony przez Klarcię półprodukt. Surowiec do produkcji najcudowniejszej zabawki pod słońcem - papierowej kulki. Najlepsze kulki powstają z kopert - te mają grubszy niż zwykła kartka papier i na ogół foliowe "okienko", które szeleści rozkosznie. A już najfajniej jest, gdy kulkę wepchnie się w dziwne miejsca, na przykład do reklamówki. Rozkoszny szelest do kwadratu.

 

 

 


 

 

 

Trzymcie się, Kochani! Niech nam weekend upływa, jak kotom moim, na uciechach i rozkosznych szelestach! :)

 

 

 

Tagi: kot
08:40, sasia73 , Klara i Zenek
Link Komentarze (5) »