Pytania, prośby, sprawy różne:) - piszemy na:
serwetkamalowane@o2.pl








free counters

rękodzieło, Handzia i koty, choć ta kolejność, zdaniem kotów, powinna być w sposób oczywisty odwrotna :
wtorek, 07 lipca 2009
Vive la France!

Francję i to, co francuskie, a właściwie Prowansję i to, co prowansalskie kocham miłością bezgraniczną i właściwie bezkrytyczną. Uwielbiam sery pleśniowe (im bardziej cuchnące, tym lepiej!), kuchnię francuską, pachnidła wszelakie i brzmienie języka francuskiego. Na fali swej prowansalskiej fiksacji wsadziłam w ogrodzie 83 krzaczki lawendy (jaki to jest widok, wyobraźcie sobie! O zapachu nie wspomnę!) i 2 drzewka oliwne (którym udało się przetrwać paskudne polskie zimsko! A już mi się wydawało, że zmarzły, zmarniały. Wiosną jojczyłam dziewczynom z forum, że oliwki mi przemarzły i uschły. Już je spisałam na straty, a tu cud się stał - pod koniec czerwca obydwa drzewka wypuściły liście i mają się coraz lepiej).

Od kilku lat ( z przerwą na urodzenie i uczłowieczenie córeczki) mam szczęście część wakacji spędzać na południu Francji, w La Ciotat, urokliwym prowansalskim miasteczku (to tu właśnie wjechał na słynną stację pociąg braci Lumiere) leżącym w połowie drogi między Tulonem a Marsylią.  Cudny śródziemnomorski klimat, temperatura wody powyżej 27 stopni, świeże moule wyławiane przez rybaków i sprzedawane w porcie, ręcznie wyrabiane mydła i kosmetyki, miód lawendowy, maleńkie sklepiki (a w nich życzliwi sprzedawcy, dla których wejście klienta jest świetną okazją do ucięcia sobie z klientem tym pogawędki. A że klient, "naumiany" co prawda francuskiego, ale takiego, jakim mówi się w Paryżu, a nie language provencal, ledwo rozumie, raczej im nie przeszkadza) takie jak te poniżej, wszystko to budzi nieodmiennie mój zachwyt. Może w poprzednim wcieleniu byłam Francuzką...?

i detal:

detal

Obrazki, wym. 20 x 20 cm, z płyty MDF, postarzone preparatem do spękań (Stamperia, krak dwuskładnikowy), polakierowane matowym lakierem.

Na warsztacie jest jeszcze jeden z tej serii, jak się "zrobi", pokażę.

 

23:04, sasia73
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 06 lipca 2009
Sielsko... anielsko...

Czytam kolejne części "Jeżycjady".

Po raz pierwszy zetknęłam się z książkami M. Musierowicz jakieś sto dwadzieścia pięć lat temu, w siódmej klasie szkoły podstawowej. W nagrodę za bardzo dobre wyniki w nauce dostałam na koniec roku szkolnego "Kwiat kafafiora".

Zachwyt.

Dorosłam (niestety), a zachwyt pozostał. I wiara, że świat powinien być uporządkowany, jasny, sielski. I taki, na szczęście, czasami bywa.

W temacie -  zostawiam niedawno zrobione sielskie janioły na desce. Bardzo miło mi się nad nimi pracowało:

anioły na desce

anioły na desce - detale

 

Anioły postarzone, takie babcine, wdzięczne. Potrzebna im tylko czerwona satynowa wstążeczka i będzie można je zawiesić w holu lub rustykalnej kuchni.

Lub gdziekolwiek indziej.

Anioły są dobre wszędzie.

I na wszystko.

23:26, sasia73
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 05 lipca 2009
Klimt. Też lubię.

Dziś miałam okazję wręczyć mały prezent Komuś, komu wiele zawdzięczam.

Oto on - prezent, oczywiście, nie ów Ktoś.

kolczyki i bransoleta

 

Kolczyki i bransoletka wykonane są z sosenki, ozdobione motywami z Klimta, całość polakierowana półmatem.

A., niech Ci się dobrze noszą. Cmok!

 

I jeszcze jedna para kolczyków, capnięta wcześniej przez wyżej wspomnianego Ktosia:

kolczyki

 

 


23:28, sasia73
Link Komentarze (3) »
sobota, 04 lipca 2009
Obiecałam...

Obiecałam, niech więc się dzieje....

Oto blog.

Jestem mało kompatybilna ze swoim komputerem, więc początki będą pewnie lelawe, ale co tam, dam radę ( a co mam nie dać! - brakuje mi tu uchichranych emotikonek, a może gdzieś są, tylko trzeba gdzieś pogrzebać w bebechach tego programu. Pogmeram później).

 

Na początek, zanim rozgryzę, gdzie się co wstawia, wkleję po prostu tutaj swoje stare prace, a właściwie tylko ich część, bo całe mnóstwo "rozeszło się po ludziach"bez uprzedniego obfocenia.

Zanim zrobiłam to, co na zdjęciu, listy ginęły w odmętach przepastnego holu. Teraz jest absolutny porządeczek.


Sosnowy, zabejcowany, postarzony, polakierowany matowym lakierem akrylowym. Bardzo lubię taki retro styl.

Listownik jest naprawdę pożytecznym "przydasiem". Można go postawić lub powiesić, dwie przegródki pozwalają na utrzymanie korespondencji w ryzach.


I kolejna rzecz w takim własnie stylu: "pamiętaczek", deseczka na zapiski. Pierwotnie zwyczajna, kuchenna deska, po ozdobieniu wygląda tak:


I detale:

efekt postarzenia powierzchni


Na deseczce są fragmenty reprodukcji obrazów A. Muchy( lubię!). Ach, belle epoque... Wzdech.







 


 



21:00, sasia73
Link Komentarze (2) »
1 ... 56 , 57 , 58 , 59