Pytania, prośby, sprawy różne:) - piszemy na:
serwetkamalowane@o2.pl








free counters

rękodzieło, Handzia i koty, choć ta kolejność, zdaniem kotów, powinna być w sposób oczywisty odwrotna :
poniedziałek, 13 października 2014
Memuary albo co

 

Pisałam onegdaj o nogach.  Po lakierowych czułościach wyglądają teraz tak: 

 

 

 Dostały blat, który mnie urzekł w równym stopniu, co one, mimo iż współczesny jest na wskroś. Ma za to ukochaną przeze mnie geriatryczną kolorystykę. I cudny wzór w naklejki z podróży.

 

 

 Stanęło sobie to moje nowe szczęście w kątku. Na razie dość łysym, ale junackim okiem wyobraźni widzę tu i półeczkę odrapaną, i lampę zardzewiałą, i skrzynkę po ziemniakach na książki :). Taaak, będzie po mojemu...

 

 

No, to teraz, skoro mam swoje wymarzone miejsce do pisania... to nic tylko pisać. Memułary jakieś albo co... Może na razie zostanę przy "albo co" :)

Udanego tygodnia, Kochani!

 

  

sobota, 27 września 2014
Za szybkie

 

Czasem napadnie mnie i sponiewiera myśl pozytywistów o użyteczności człowieka i jego wytworów. Rozwłóczę  wtedy po otoczeniu bliższym i dalszym dziergadła rozmaite.

Choćby za szybkie je wkładam i już zadowolnionam, że taka twórcza a przydatna jestem. :)  

Otoczenie bliższe jakoś mniej entuzjastycznie do rozmieszczania szydełkowego urobku podchodzi - "mamo, po co to tu wisi/leży/stoi/ dynda?"

Kwestia szybki wygląda tak:

 

 

 Serwetki zrobiłam sto dwadzieścia trzy lata temu, ale przecież nie mają daty przydatności do wiszenia, n'est ce pas? Mogą się więc z kuchenną szafką pokomponować przez czas jakiś jeszcze.

 

I idę zabierać się za nogi. Już są czarne i suche.

Gwoli jasności - nie moje, oczywiście :))


Udanego weekendu, Kochani!



wtorek, 23 września 2014
O finezji i nogach

 

Czasem finezji we mnie tyle co w potrawce z salcesonu.

Działam serią. Cięgiem. Ciurkiem.

Po amarantowych podkładkach, pokazywanych ostatnio, powstały turkusowe.

No dobrze, i białe też. 

No dobrze, białych zrobiłam już 10. Bo w głowie rodzi się plan :)

 

 

 

A w tle cudne nogi od starej maszyny do szycia, czekające na swoje pięć minut - a propos, czy wie ktoś, jaka firma robiła maszyny z wizerunkiem gryfa/pegaza na środku owych nóg? Na pewno nie Singer. I chyba nie Pfaf. Ciemnam zupełnie.

 

 

 Te nogi mnie urzekły, powiem Wam. Będzie z nich stolik jak malowany.

Miłego tygodnia, Kochani!


 

czwartek, 28 sierpnia 2014
Trzy piękne miejsca w Polsce

 

W te wakacje odwiedziłam w Polsce trzy piękne miejsca. Takie w sam raz na kilkudniowy wypad, przedłużony weekend, krótki urlop. O Kazimierzu nad Wisłą już pisałam, o Sopocie oplatałam już nie raz, to swego rodzaju tradycja, że jestem tam co roku w sierpniu i co roku nieodmiennie zachwycam się Trójmiastem, a trzecie miejsce to Jura Krakowsko - Częstochowska.

Kojące duszę widoki, fajne szlaki spacerowe/rowerowe, ruiny zamków - lepiej lub gorzej utrzymane ( największy nerw w Ojcowie, bo tu już ruina ruiny :), jaskinie z nietoperzami i jadowitymi pająkami meta menardi, cudny Kraków pod nosem. Słaby zasięg telefonów komórkowych, o sieci nie wspomnę. Można zaliczyć przyjemny odwyk od cywilizacji :)

Fot parę:

 


 

 

 

 

 


 

Kraków widziany spod ziemi - absolutnie fantastyczne Muzeum Historyczne pod Rynkiem, polecam gorąco. Spędziliśmy tam całe popołudnie, świetne miejsce i dla dzieciaków, i dla dorosłych.

 

 

 

- "Na syrenkę, mamo, usiądź na syrenkę!" - Handzia ustawiała mnie do zdjęcia dzwonkowego w swojej komórce:

 

 

 

Do syrenki to mi blisko jak koziemu ogonowi do waltorni, ale co tam, nie będę dziecku światopoglądu zakłócać. Widzi w matce syrenkę, to niech tak zostanie :)

Handzia zaproponowała mi zmianę koloru włosów. Na taki:

 

 

 

Myślicie, że  bliżej mi będzie do syrenki?

Rozważam... :))

 

Reasumując - Jura jest fajna!

 

 

 

poniedziałek, 25 sierpnia 2014
Komu, oprócz mnie?

Komu, oprócz mnie, już szkoda lata?

Mam tak co roku... Od połowy sierpnia odczuwam liźnięcia żalu i tęsknoty za słońcem, drżącym powietrzem, pachnącym trawą i ziołami, za brzęczeniem pszczół i poziomkami...

Poranna kawa wypijana w ogrodzie już tak szybko stygnie... Niedługo przyjdzie mi wyciągnąć ulubione ubranko na kubek i ciepłe jesienne poncho.

Zamiast kwiatów w ogrodzie coraz częściej znajduję grzyby.

 

Tu w zestawie z Klarą:

 

 

Koty buszują po ogrodzie wespół zespół:

 

 

a ja, próbując oswoić melancholijkę, szydełkuję dziko.

 


Pozdrawiam

Spokojnego tygodnia, Kochani!

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 59