Pytania, prośby, sprawy różne:) - piszemy na:
serwetkamalowane@o2.pl








free counters

rękodzieło, Handzia i koty, choć ta kolejność, zdaniem kotów, powinna być w sposób oczywisty odwrotna :
wtorek, 16 grudnia 2014
Banał? I całe szczęście

 

Dziś ci, co wrażliwsi na banał, niech nie czytają. Bo będzie banalnie, przedświątecznie, ciepło.

 

To była dla mnie nietypowa sobota. Jedyna taka w tegorocznym grudniu. Niczego nie musiałam załatwiać, organizować, dopinać, kupować. Nie jechałam do miasta.

Miałam czas.

Cieszyłyśmy się na tę sobotę obie z Handzią. I obie umościły się w puchu beztroski, wygrzałyśmy się w domowym cieple. Zapachniało cynamonem, imbirem, goździkami – piekłyśmy pierniki. Wyszły wspaniałe. Sporą część zjadłyśmy zaraz po wyjęciu z piekarnika. Na święta raczej nie będzie. I dobrze, bo były teraz. Bo najwyżej upiecze się następne. Albo i nie.



 

 W garnku pyrkał domowy rosół.

Pojeździłyśmy na szmacie. Kurtuazyjnie. :) Nie da się zresztą inaczej z kotami polującymi na mopa.

Poczytałyśmy (jedna - "Nilsa Paluszka", druga Irvinga D. Yaloma), pośpiewałyśmy, pogadałyśmy.

Po południu, żeby nie było, że szewc bez butów chodzi – Handzia zdekupażowała świece.

  

 

Chciałabym, żeby mojemu dziecku przygotowania do świąt kojarzyły się z tak spędzanym czasem - domowo, ciepło, nastrojowo. By Handzia miała w pamięci atmosferę wspólnego bycia, wspólnego robienia choćby nawet drobnych z pozoru, jak te małe miodowe pierniczki, rzeczy.

Czułość, tkliwość, zainteresowanie, słuchanie, radość...

Że to banał?

I całe szczęście!



 

wtorek, 02 grudnia 2014
Bombing

 

 - "Anno, Anno, nosi mnie!" - jojczyłam przyjaciółce.

- "Ale że co?"

- "Ręce mi się trzęsą, nie wiem, co robić, mam mętlik w głowie...”

 

Ania czasem widzi mnie w tym stanie...

Rozkwitający dramacik egzystencjalny?

Na szczęście nie.   :)

To bycie na głodzie. Głodzie twórczym. Zna go bodaj każda rękodzielniczka. Coś by człowiek wyszydełkował, zdekupażował, ale... nie bardzo wie co. Bo to, że musi, bo się udusi - to akurat wie na pewno. :)

- "Święta idą, zrób coś jak normalny człowiek, na okoliczność."

Szybko przekartkowałam mózg. I szydełkowe gazetki. Zainspirowana numerem 6/2013 Diany Robótki Extra zrobiłam bomby śnieżne. Włochata włóczka polecana w czasopiśmie spisała się idealnie. Kule są puchate i lekkie. I łatwe do zrobienia. Wykona je każdy, kto potrafi zrobić szydełkiem oczka ścisłe. I dobierać te oczka. A potem je zdejmować. Żadnych wymyślnych wzorów, żadnych kombinacji. Podstawowe szydełkowe oczko.

 


 

Skandynawska prostota.

Tym samym stare granatowe bombki, po macoszemu upychane dotąd z tyłu choinki, po przemalowaniu na biało (żeby granat nie prześwitywał przez włóczkę) w nowym puchatym ubranku będą w tym roku christmas tree top model :)

 

 

Moje ciągoty do prostoty i zdobniczej surowości polegną zapewne, jak co roku, w starciu z Handzinym upodobaniem do brokatu, kolorów (wielu!) i błysku. Ale co tam, miejsca na choince dość. Znajdzie się przestrzeń i dla mojej Skandynawii i Handzinego baroku. I będzie pięknie...

 

 

  

I jeszcze tylko ostrzeżenie dla tych, którzy postanowią się zmierzyć z kulistym tematem: szydełkowy bombing wciąga po uszy! :)

 

Pozdrawiam Was ciepło!

czwartek, 27 listopada 2014
Zapowiedź iskrzenia

 

 Mój grudzień zapowiada się iskrząco. Przede mną wyzwania i sprawy, które dają mi mnóstwo energii i dobrostanu.

Święta Bożego Narodzenia – oczywista oczywistość. Jestem świętoholikiem, z wiekiem mi nie przechodzi, na szczęście. :)

Z nimi wiąże się własnoręczne wykonywanie ozdób i dekoracji. Produkcję już uruchomiłam. W następnych postach pokażę, gotowe już, kule śniegowe i snowflakesy.

Brokat unosi się w powietrzu, migoczą blaskiem perłowe konturówki, w głowie ciuchutko dźwięczą kolędy. Doceniam takie chwile...

A jak zapowiada się Wasz grudzień? Lubicie Święta?



poniedziałek, 24 listopada 2014
Co Ci daje fun?

 

Biegniesz? Wciąż gonisz? Obowiązki, dom, praca, remont... Czujesz, że zaraz się rozpadniesz? Stop! Zatrzymaj się! Na chwilę chociaż...

Zajmij ręce czymś innym niż trzymanie całego świata.

Podłącz synapsy do  "tu i teraz".

Zobacz, świat się nie wali.

Daj sobie czas, którego ciągle sobie odmawiasz. Choćby kilka chwil przed zaśnięciem. Może kwadrans przed wyjściem do pracy, może godzinę w piątkowe popołudnie? Tyle, ile możesz. To naprawdę nie jest egoizm, to higiena.

I zrób w tym czasie coś, co lubisz, co sprawia Ci radość. Robienie takich rzeczy daje fun, jara - jak mawiają gimnazjaliści, a oni wiedzą, co dobre :), energetyzuje. Zmęczony ustawicznym analizowaniem sytuacji mózg odpoczywa, myśli nie żądlą jak wściekłe osy, stoją grzecznie w szeregu czynności typu wymieszaj, wytnij, przyklej, namaluj, polakieruj.

Stres zostaje wyrzucony za drzwi, Czas robi sobie przerwę, zapala papierosa i posłusznie czeka, a Rzeczywistość pochyla się nad stołem z włóczkami,  farbami, modelami, zapałkami, lakierami, średniowiecznymi machinami miotającymi czy czym tam jeszcze się człowiek w ramach hobby zajmuje.

 

Świat i tak popędzi dalej, ale Ty wykorzystasz dane Ci wówczas "teraz".


Udanego tygodnia, Kochani!


 

 

 

środa, 12 listopada 2014
Zenon de Compost y Gastronomija

 

Strasznie się cieszę, że czytacie mnie tak uważnie. Wasze komentarze tu, na blogu i na facebooku sprawiły, że palnęłam się z hukiem ręką białą w blade czoło.

No tak, nie napisałam przecież, że Zenon już od dawna, od wakacji bodaj, jest kotem jak najbardziej domowym. Łagodnym, cichym, grzecznym. Chorowitym - to trochę skutek bezdomności, ale robimy wszystko, żeby wyzdrowiał. Antybiotyki i inne medykamenty przyjmuje dzielnie, bez miauknięcia sprzeciwu. Ufny, towarzyski, wesoły. Trochę gapcio, Klara go zawsze wyprzedzi, zaskoczy, przestraszy, wepchnie się pierwsza. 

 Rozczula mnie ten mój Zenon, powiem Wam. Łapie za serce. Tą swoją łagodnością właśnie. To kot plasterek. Koi. Nie sposób się do niego nie uśmiechnąć, nie rozchmurzyć. A nawet nie roześmiać w głos, ponieważ Zenek ma swoje za uszami, oczywiście.

 

 

Po pierwsze straszna z niego fleja. Myje się niby, ale jakoś tak od niechcenia, ewidentnie po łebkach. Zenon de Compost to ksywa stworzona właśnie na tę okoliczność. Zawsze w paprochach, uflogany, z suchą trawą przyczepioną do ogona, jakimiś rzepami w futrze, wytarzany w aromatach prosto z kompostownika. Teraz, gdy do ogrodu wychodzi tylko na chwilę i tak wraca w śmietkach. Pisałam ostatnio, że w domu upodobał sobie kominkowy kosz na brykiet. Wiecie, jak wygląda kosz, w którym nosi się brykiet z piwnicy. Jutowa wyściółka takiego kosza jest nie do wytrzepania i nie do wyczyszczenia, pełno w niej wiórów, brykietowego pyłu, resztek drewna. Ukochana miejscówka. Jak wygląda Zenon, gdy wstanie z takiego legowiska, możecie sobie wyobrazić. :) Rozgrzany, umruczany, uśliniony, naelektryzowany transporter paprochów.

 

 

 

Po drugie odkąd Zenon jest z nami, wyspecjalizowaliśmy się w gastronomii błyskawicznej. Zaniesienie potrawy na stół oznaczać musi natychmiastowe usiąście i spożycie. Bez, że tak się wyrażę niespożywczo, zwłoki. Jakiekolwiek opóźnienie typu udanie się do kuchni po sól, ketchup, zapomnianą łyżeczkę lub niedajboże do łazienki na mycie rąk lub jeszcze bardziej niedajboże odebranie telefonu oznacza, że nie masz człowieku po co wracać do stołu. To znaczy możesz wrócić, ale tylko po to, by zobaczyć, że Zenon zdążył już do połowy zjeść twoją parówkę, zlizać masło z chleba, wychlipać zupę, wyciągnąć z tejże zupy to, co się dało na pazur nadziać.

Gdy Handzia je sama, buduje wokół talerza antyzenkowe barykady. Chwila zagapienia się w telewizor kosztowała ją już nie raz utratę posiłku. Stawia zatem ketchup na książce, przysuwa do talerza dużą butlę z napojem, duży kubek, zastawia się paterą na słodycze, układa w stos owoce. I tak ufortyfikowana, sto dwadzieścia trzy razy zdejmując kota ze stołu - "Zenon, wynocha", je. Zenon ma za sobą buddyjski trening cierpliwości, wchodzi sto dwudziesty czwarty raz i zawsze jakiś słaby punkt tych umocnień znajdzie. :)

Pracujemy nad nim niczym pozytywista nad ludem ciemnym, na razie jednak wciąż pozostając w sferze idei.

 

 

 

Udanego tygodnia, z sukcesami większymi niż moje w kwestii dobrego wychowania Zenka!

:)


1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 59