Pytania, prośby, sprawy różne:) - piszemy na:
serwetkamalowane@o2.pl








free counters

rękodzieło, Handzia i koty, choć ta kolejność, zdaniem kotów, powinna być w sposób oczywisty odwrotna :
niedziela, 17 maja 2015
Gang Kurr

 

Dziś Kurry* w wersji męskiej.

Gang "Włóczkowi i wściekli". :)

Prowadzą rozboje. Głównie w domu, na szafkach, choć i w ogrodzie mają swoje rewiry. Najchętniej przy bratkach. Miejsce skrajnie niebezpieczne - bo i koty (głupie!) się tu włóczą, i (jeszcze głupszy!) pies sąsiadów blisko, i wąż ogrodowy (najgłupszy bez dwóch zdań!) sika bez kierunku, ale można stąd kontrolować okolicę. Włóczkopatrol, gotów do czynnej napaści.

 

 

Różowy Kurr - ksywa Mózg. Szef gangu. Ostry, wydziarany czarnym szwem, bezwzględny:

 

 

 

 Żółty - spec od mokrej roboty. Gabaryt odwrotnie proporcjonalny do finezji działania. Przepuklina boczna - pamiątka z akcji Wypych.

 

 

 Turkusik - bawidamek i lowelas. Bierze wszystkich na bijącą z oczu ętelegęcję.

 

 

Po robocie rilaks na zielonej trawce:

 

 

Patrzę na te Kurry i śmieję się. Do nich. Do siebie. Do świata w ogóle. Kurze, włóczkowe endorfiny.

:)

Endorfinowego  tygodnia, Kochani!

 

**Kury wykonałam, dokonawszy modyfikacji wzoru z  "Małej Diany. Lubię szydełkować" nr 2/2015

wtorek, 14 kwietnia 2015
Wersja wściekła

 

Złapałam ostatnio całe mnóstwo dobrej energii. Siedzę sobie w kurach*, uśmiechając się do siebie i do nich.


 

 

Kurry Niegramotty w wersji fierce - dzioby mają konkretny kolor, powiem Wam :)

Słońce świeci, koty się elektryzują, Handzia dorasta.

Jest pięknie...

 


*Kury wykonałam, dokonawszy modyfikacji wzoru z  "Małej Diany. Lubię szydełkować" nr 2/2015

sobota, 04 kwietnia 2015
Kurra Niegramotta

 

 Może pierwsza jaskółka wiosny nie czyni, a jedna kura kolekcji :), niemniej jednak od czegoś zacząć trzeba. Przedstawiam Wam zatem Kurrę Niegramottę w wersji róż.

Uroda nienachalna, wzrok skupiony - cóż, że rozbieżnie, nóżki szpotawe.

Radość przy robieniu Kurry -  powyżej średniej.

 

 

I z okazji Świąt Wielkanocnych właśnie radości Wam życzę. Zwyczajnej, codziennej, tej powyżej średniej i takiej całkiem mega! 

 

 

PS Szczególnie zaś mocno ściskam Gryszarda i  Izzy - już Wy wiecie za co! :)

 

 

"Przepis" na kurę znalazłam w "Małej Dianie. Lubię szydełkować" nr 2/2015 -  opis wykonania jest bardzo czytelny i z wykonaniem takiej kury poradzą sobie nawet początkujące Szydełka :)  Wzór zmodyfikowałam, moja kura ma inny dziób.

 

Pozdrawiam Was ciepło!

poniedziałek, 23 marca 2015
W kwestii przerwy

 

Drodzy moi, z Tobą, Gryszardzie na czele, którzy zapytujecie, co u mnie słychać. Otóż, całą energię i wolny czas poświęciłam ostatnio na swoją drugą, po rękodziele, pasję i drugi zawód właściwie - na coaching. Pamiętacie, jak prawie rok temu cieszyłam się, że ukończyłam odpowiednią szkołę, że zdałam egzaminy i że zamierzam się tym w swoim życiu zajmować? No to się zajęłam. Z entuzjazmem i radością. Pochwalę się Wam, w sumie znamy się nie od wczoraj :) - prowadzę blog "Coaching Lights" i fanpage'a Coaching Lights na facebooku. Będzie mi bardzo miło, jeśli tam zajrzycie i rozgościcie się.

A tu, na Serwetce, już niebawem pokażę wiosenno -świąteczną "kolekcję" wytworków, które Handzia uprzejmie nazwała Niegramotami. Córka mi się wymądrza chyba :)

I jeszcze jedno, najważniejsze - dziękuję Wam, Kochani, za troskę i zainteresowanie... Dodaliście mi skrzydeł. Nie po raz pierwszy...

 

 

piątek, 06 lutego 2015
Moher i inne włochacze

 

Wieści z kociego świata:

między kotami trwają działania podjazdowe. To znaczy Puszkinior prowadzi działania. Wystarczy, że Klarka od niechcenia machnie ogonem - ten odbiera to jako jawną prowokację, śmiertelną obrazę i natychmiast przystępuje do ukrócenia tego oczywistego szyderstwa. W związku z tym turlanie się po domu splątanych kocich kadłubków jest nader częste. Dobrze, że Klara traktuje go z łagodną wyrozumiałością w stylu „młode toto i głupie”, więc wojenki załatwiane są szybko, bez rozlewu krwi i strat w owłosieniu.

W ogóle Klara i Puszkinek to prześmieszny duet.

 

 

Ona – dama, z gładkim, dobrze utrzymanym futrem, milcząca, będąca ponad. Ludzie to dla niej niższy personel obsługujący. Nie brata się z nim szczególnie. Ma swoje sprawy – najczęściej te sprawy znajdują się na piętrze, w mojej pracowni za szafką – tam do tej pory spędzała większość czasu.

Puszkiś to jej przeciwieństwo, jest w pięciu miejscach jednocześnie, cały czas się rusza, powiewając naelektryzowanym pierzem. Towarzyski do wypęku, uwielbia człowieka, wszystko jedno którego. Chce być blisko. W każdym momencie. I nie ma dla niego znaczenia, że są takie miejsca i takie czynności, które człowiek jednak wolałby wykonywać bez kota na kolanach. :)

Puszkinek rozruszał Klarę, nauczył innych zachowań, sprowadził ją na zupełne inne ścieżki, czyt. ewidentne manowce :) Teraz psocą razem, choć to on jest prowodyrem i liderem akcji typu: „kto ostatni na/w/przy/pod … ten niedojda”. No i te jego wojenki w obronie honoru... :)

 

 Z frontu robótkowego: komin ściegiem bombkowym dla Moniczki zrobiony. I teraz uwaga, będzie ostro – komin jest z MOHERU! Prawdziwego, włochatego, gryzącego na maksa! Męskim czytelnikom bloga wyjaśnię tylko, że komin nosi się na szyi. Na gołej szyi! W przypadku moheru ma się na szyi krwiożerczego potwora! Jak widać regularne twardzielki są wśród nas!

Monik, szacun!:)

 

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 59