|
MOJA STRONA INTERNETOWA: serwetką malowane.pl
napisz: sasia.73@o2.pl |
hand made : - o fiksacji funkcjonalnej, Handzi i Kocie, choć ta kolejność, zdaniem Kota, powinna być w sposób oczywisty odwrotna :
Blog > Komentarze do wpisu
względem śmignięcia
Z tym pomysłem nosiłam się już od pewnego czasu. Wreszcie przetrenowałam na żywych organizmach. I działa jak niemieckie górnictwo, hutnictwo i metalurgia razem wzięte. Sehr skutecznie. Do rzeczy - wiele osób chciałoby się nauczyć szydełkować czy dekupażować. Ale: a) mają stresa, że trzeba się uczyć w grupie i nie będzie wychodziło. Wszystkim wyjdzie, tylko jemu/jej właśnie nie. Serwetka się nie przyklei, nitka poplącze. Zamiast prościzny, kaszki z mleczkiem - cholerstwo jakieś trudne niczym diagram Hertzsprunga-Russella. Wszyscy zakumają, a ona/on, jak ten wiesiek wazon, nie. I że wszyscy będą patrzeć. Większość kursów odbywa się w oparciu o biblijną zasadę:"gdzie dwóch lub trzech się zbierze w imię moje..." :). Dla niektórych to o tych dwóch lub trzech za dużo. Stres skutecznie kastruje zapał do zrobienia czegoś na co ma się ochotę. b) nie mają ochoty wyłazić z chałupy, bo mróz, upał, deszcz, śnieg, wiatr, burza, tornado, korzystać z dostarczającej wyjątkowych na ogół wrażeń komunikacji miejskiej i targać swój kuper na drugi koniec city. Albo w ogóle mieszkają poza miastem i myśl, by wlec się ze wsi swojej gdzieś do dżungli miejskiej wcale nie wydaje się cudna. Bo tory kolejowe zamarzły albo się wygły z upału, albo je ukradli - witamy w Polsce. I woleliby nauczyć się, nie wychodząc z domu, spokojnie, w domowym zaciszu, z kubkiem ulubionej herbaty w ulubionym kubku i przy ulubionym stole c) mają dziecko, kota, psa, stadko drobnych zwierząt futerkowych, które nie chcą być ustawicznie podrzucane do babci, cioci, sąsiadki i karmione obcym krupnikiem. Człowiek matka chciałyby zrobić coś relaksującego, pożytecznego, dobrego dla siebie, bez wydłubywania sobie dziury w sumieniu, że zostawia się potomstwo na pastwę ciocinych filcowych kapci i tranu. Dla wszystkich tych, którym powyższe punkty brzmią znajomo - pomysł jest taki: przyjadę i nauczę. Po prostu. Wezmę ze sobą co trzeba - włóczki, szydełka albo materiały do dekupażu i zjawię się u drzwi z workiem wiedzy. Taka nauka ma sens. Można wszystko dokładnie wyjaśnić, pokazać, można rozwiązać nurtujące kwestie, odpowiedzieć na konkretne pytania. Ania chciała nauczyć się szydełkować. Ale ponieważ jest mamą dwójki małych dzieci i dwóch wiecznie domagających się koperku świnek morskich :), pracuje do późna i mieszka za miastem - wygospodarowanie czasu na zorganizowany, regularny kurs było niezmiernie trudne. Umówiłyśmy się więc na indywidualną lekcję i tadaaaam:
Po godzinie rzędy półsłupków i słupków prężyły się radośnie. Nieletni poniżej 120 cm wzrostu też zapałali chwilową chęcią dziergania, ale wytłumaczyłyśmy im, że dzieci ładniej wyglądają z oczami, w których nie tkwi szydełko :). Dotarło. Towarzystwo wróciło do swoich misiów i pociągów, a my spokojnie robiłyśmy swoje. Przed nami kolejna lekcja z wzorów ażurowych i jeszcze kolejna z dziergania i łączenia elementów i kolejna... A wszystko przy kawie, faworkach i w ciepełku. Zatem, jeśli ktoś chciałby nauczyć się szydełkować lub dekupażować "w cztery oczy" , indywidualnie, a mieszka na terenie województwa łódzkiego - to proszę o kontakt (mail: sasia.73@o2.pl). Dogramy szczegóły i nauka pójdzie jak z płatka. I taki komin węzłami Salomona (dotarł już do właścicielki, więc pokazuję) śmigniecie ino mig: A to fajnie tak coś śmignąć, wierzcie mi. Albo pokleić i pomyziać pędzelkiem, i ciepnąć w farbę.
niedziela, 12 lutego 2012, sasia73
Komentarze
Gość: katty_p13, nat-pra1-157.aster.pl
2012/02/13 19:56:44
To ja poproszę o zajęcia indywidualne :)
2012/02/13 21:00:47
Katjuszo - z deku czy szydła? :) I flaszki by się obmacało przy okazji, nie? :))
Gość: Katty_p13, 198.36.87.8*
2012/02/14 11:06:05
Szydło celem odkurzenia, deku celem nauczenia ... ale jak zaczniemy flaszki obmacywać od szyjek wgłąb to pozostaniemy w sferze teorii - też ku pokrzepieniu serc ;)
Gość: Izzy, adej37.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/02/14 20:18:21
Korepetycje z szydełka ? Fantazja! Genialne w swej prostocie. Jesteś nie możliwa. A te salomonowe węzły to pierwszy raz słyszę.
Gość: katty_p13, nat-pra1-157.aster.pl
2012/02/18 18:35:19
To ja mam pomysła - będziem się uczyć u Furki !!! W końcu Uć to nie koniec świata :P
Gość: gryx82, 81.219.118.14*
2012/02/19 22:00:05
Hmmm, kujawsko-pomorskie to tak jakby łodzkie jeszcze, nieprawdaż? :> No chyba, że do własnej Matki na nauki pójdę, a nieobce Jej nie tylko szydełka/druty/hafty, ale się ostatniemi czasy i za dekupaż ostro wzięła! :D Aż mi się zajęcia ZPT z podstawówki przypomniały, przyznam się bez bicia - zadanie domowe ze ściegu ryżowego zrobiła mi mama ;)
2012/02/19 22:12:02
Izzuś- węzły Salomona to wariacja na temat pętelek. Bardzo efektowna. Podesłać Ci ściągę?
Katjuszo - a Furka o tym wie? :)) Gryszardzie - oczywiście, że kujawsko-pomorskie to prawie łódzkie :)) A Mamę masz zdolną, pozazdrościć! Ale gdyby współpraca z Rodzicielką się nie układała, zapraszam do siebie. Jeden weekend i skarpety se śmigniesz!:) |